poniedziałek, 7 maja 2012

Majówka

Szalony, dziurawy tydzień. Trochę w domu, trochę w pracy. Trochę z dziećmi, trochę z koleżankami w biurze. Tydzień szalony, T w delegacji, dzieci rozbrykane, roześmiane szalejące w ogrodzie - tak minęła nam najdłuższa majówka. Jeśli ktoś mógł wziąć sobie 3 dni urlopu miał 9 dni wolnego. Fajny urlop. Ja co drugi dzień byłam w pracy a i tak wypoczęłam. A co.

Lena potrzebowała tego czasu spędzonego ze mną w domu, błogiego lenistwa i szaleństw z bratem. Znów chodzi do przedszkola z radością i żegna mnie uśmiechem. Lepiej, zdecydowanie jest mi z tym lepiej. Łatwiej rano jechać do pracy wiedząc, że dziecko za szybą z uśmiechem macha na do widzenia.

Iwo, Iwo ... Iwo jest śmieszkiem strasznym. Z ogromną wyobraźnią i niesamowitym poczuciem humoru. Żarty ma abstrakcyjne. Czasem trudno nie popłakać się ze śmiechu.
Kiedy ostatnio z Leną siedzieli przy kolacji taka była między nimi rozmowa:
Iwo do Leny: "jesteś baba"
Lena: "a ty jesteś głupi"
Iwo: "a ty jesteś spadający liść"
o i tak sobie nawtykali na dobry sen.

Dziś przed spaniem Lena z Iwciem, jak co wieczór odmówili modlitwę. Lena po skończonym paciorku pyta mnie, czy znam jeszcze jakąś modlitwę. Znają już "Ojcze Nasz", "Zdrowaś Mario" i "Aniele Boży". Kiedy nie chcąc uczyć ich kolejnej modlitwy, powiedziałam że nie znam więcej Lena zaczęła sama wymyślać jak mogłaby się modlić do Pana Jezusa. I pomodliła się:.... "i żeby mamcia była szczęśliwa, i żeby tatuś był szczęśliwy, żebyśmy byli zdrowi i żebyśmy się z Iwciem nie bili... "

Przed nami weekend urodzinowo-komunijny. Dobrze, że prezenty już zakupione, tylko papier do pakowania trzeba zakupić w jakimś sklepie z papierami.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza